Po kłótni z partnerką podpalił kamienicę. Płomienie odcięły uwięzionym lokatorom drogę ucieczki

2026-10-02 14:45

Mieszkańcy jednej z pabianickich kamienic przy ulicy Armii Krajowej stanęli w obliczu wielkiego niebezpieczeństwa. Po awanturze z partnerką, krewki mężczyzna celowo podłożył ogień na klatce schodowej. Płomienie błyskawicznie odcięły drogę ewakuacji osobom przebywającym na wyższych kondygnacjach. Gdyby nie szybka interwencja strażaków, którzy ewakuowali ludzi przy użyciu drabin, mogłoby dojść do prawdziwej tragedii. Sprawca został zatrzymany i grozi mu wieloletnie więzienie.

Pożar i ewakuacja kamienicy w Pabianicach

Ogień wybuchł w sobotę, 26 września, krótko po godzinie 17:00. Płomienie najpierw strawiły korytarz zlokalizowany na parterze, by po chwili przenieść się na wyższe piętro budynku. Jak relacjonują druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Pabianicach:

„W czasie dojazdu do miejsca pożaru nad miastem unosiły się kłęby dymu, co oznaczało że sytuacja pożarowa jest mocno rozwinięta. Po dojeździe na miejsce pożaru, wprowadzona została rota strażaków zabezpieczona w aparaty ochrony dróg oddechowych do kamienicy w celu przeszukania pomieszczeń oraz przelewania nadpalonego wyposażenia. Z względu na silne zadymienie oraz ogień panujący na klatce schodowej, lokatorzy zamieszkujący na 1 piętrze zostali pozbawieni drogi ewakuacji, konieczne było rozstawienie drabiny mechanicznej oraz przystawnej do przeprowadzenia bezpiecznej ewakuacji”

W trwającej akcji ratunkowej wzięło udział osiem zastępów straży pożarnej. Ze zrujnowanego budynku bezpiecznie wyprowadzono siedmiu mieszkańców oraz cztery czworonogi. Już w trakcie walki z żywiołem śledczy otrzymali sygnały, że pożar mógł zostać zaprószony celowo, a za dramatem najprawdopodobniej stoi 47-letni mężczyzna zajmujący lokal na parterze wraz ze swoją partnerką, panią Anną.

47-latek podpalił budynek po kłótni z kochanką

Dramat poprzedziła ostra wymiana zdań między parą, która szybko przerodziła się w rękoczyny. Mężczyzna postanowił odegrać się na kobiecie za pomocą ognia, po czym zbiegł z miejsca zdarzenia, usiłując uniknąć kary. Funkcjonariusze szybko jednak namierzyli uciekiniera, doprowadzając go przed oblicze prokuratora. Śledczy postawili mu łącznie siedem zarzutów, z czego najcięższy dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach. Podejrzany w trakcie przesłuchania przyznał się do winy. Sąd nakazał jego tymczasowe aresztowanie, a za ten czyn może spędzić za kratkami nawet 10 lat.

Zszokowani lokatorzy o zachowaniu podpalacza i jego partnerki

Mieszkańcy kamienicy wciąż nie mogą otrząsnąć się po tych wydarzeniach. Zniszczenia są na tyle poważne, że część lokali całkowicie wyłączono z użytkowania. Sąsiedzi nie kryją oburzenia zachowaniem 47-latka oraz jego partnerki, podkreślając, że z ich mieszkania nieustannie dobiegały odgłosy awantur i kłótni.

- Mieszkali tu może z dziesięć lat i cały czas się gryźli między sobą - mówi jedna z mieszkanek.

- W końcu ona się wkurzyła, walnęła go w twarz aż krwią się zalał. Gdzieś pobiegł, zaraz wrócił i podpalił. Dobrze, że ona wyszła z tego swojego mieszkania. Ogień był aż niebieski, musiał użyć jakiejś benzyny. Dym był ogromny - tłumaczy.

- Jak ogień poszedł, to poszedł wszędzie, góra się też zaczęła palić - dodaje inna lokatorka.

- On się potrafił obrazić, wychodził na dwa dni, potem wracał. Wyzywali się cały czas. Takie rzeczy na niego gadała, on na nią. Uderzyła go, a on się zemścił - dodają.

Sonda
Byłeś kiedyś świadkiem pożaru?

ROLKI