Piekło koni na targu. Przedstawicielka fundacji ujawnia: „Grożono nam batem!”

2026-05-12 18:27

Dwie wolontariuszki z Fundacji TARA wyruszyły do Pajęczna z misją udokumentowania warunków, jakie panują na jednym z największych targów w Polsce. To, co zastały, przerosło ich najgorsze obawy.

Koń

i

Autor: Pixabay.com
  • Przedstawicielki Fundacji Tara odwiedziły targ koni w Pajęcznie, dokumentując drastyczne warunki panujące na miejscu.
  • Aktywistki zaobserwowały liczne przypadki okrucieństwa wobec zwierząt, w tym bicie koni batem i transportowanie chorych zwierząt.
  • Fundacja Tara wzywa inne organizacje i aktywistów do współdziałania, aby wspólnie dokumentować sytuację w Pajęcznie i dążyć do wprowadzenia zakazu uboju koni na mięso.

Horror w Pajęcznie: Agresja, bicie i bezkarność handlarzy na targu koni

Relacja Scarlett Carmen Szyłogalis, prezeski Schroniska dla koni TARA, maluje obraz targu, gdzie przemoc wobec zwierząt jest na porządku dziennym. Jak opisuje Szyłogalis w swoim apelu, wyjazd do Pajęczna w maju 2026 roku, po kilku latach nieobecności, ujawnił dramatyczne pogorszenie sytuacji. Już na samym wejściu na teren targu, około godziny 3 w nocy, wolontariuszki Fundacji Tara były świadkami sceny, która zszokowała je do głębi.

- Ujrzałyśmy mężczyznę, która lał batem (myślę, że przynajmniej 10 razy) z całej siły swojego konia... Batożył Go z całej siły..... – wspomina Scarlett Szyłogalis.  Zanim zdążyły zareagować, zostały rozpoznane. Widok kamer i logo fundacji wywołał agresję.

- Nie będę cytować, jak się mnie tam określa, możecie się domyślić – dodaje Szyłogalis, wskazując na wrogość otoczenia. Mimo trudnych warunków nagrywania w ciemności i ogromnego terenu, wolontariuszki starały się dokumentować przybywające transporty koni oraz wielkie tiry rzeźnickie.

Przez cały czas słychać było rżenie przerażonych zwierząt i świst bata. Co więcej, już od wczesnych godzin porannych handlarze znajdowali się pod wpływem alkoholu, co potęgowało poczucie zagrożenia.

- Gdzieś przed 4 miałyśmy pierwszą skrajnie niebezpieczną sytuację. Kazano nam przestać nagrywać konie, grożono zabraniem i zniszczeniem telefonu. Pan próbował mnie szarpać, rzucał się – relacjonuje Szyłogalis.

Po chwili mężczyzna wyciągnął bat i celowo zaczął go używać, podchodząc do aktywistek, podczas gdy zgromadzony tłum pozostawał obojętny.

Brak nadzoru i wołanie o pomoc

Scarlett Szyłogalis podkreślała brak widocznej obecności lekarzy weterynarii oraz policji. Po dłuższych poszukiwaniach okazało się, że owszem, było ich dwóch, ale „siedzieli w budynku”, podczas gdy na targu znajdowały się setki koni.

Około godziny 5 nad ranem wolontariuszki zostały zatrzymane przez ochronę, która zagroziła wyrzuceniem, jeśli nie zaprzestaną nagrywania, twierdząc, że „organizator na to nie pozwala”.

Szyłogalis porównuje obecną sytuację w Pajęcznie do początków targu w Skaryszewie, gdzie kilkanaście lat temu zastała „piekło”. Wtedy, jak wspomina, konie cierpiały w niewyobrażalny sposób, a obrońców zwierząt nie było. Jak alarmuje Scarlett Szyłogalis, w Pajęcznie jest obecnie o wiele gorzej niż w Skaryszewie. Przypadki leżącego kucyka w okropnym stanie, nagranie z dorożkarzem, konie z pręgami od bata, czy ośliczka w fatalnym stanie to tylko wierzchołek góry lodowej.

Fundacja Tara wzywa wszystkie organizacje, fundacje i aktywistów do wsparcia i obecności na kolejnej edycji targu we wrześniu.

- Nie możemy zostawiać takich targów bez nadzoru! – grzmi Szyłogalis. Celem jest nie tylko ratowanie zwierząt, ale przede wszystkim dokumentowanie i nagłaśnianie problemu, by wymusić zmiany. Ostatecznym celem Fundacji Tara jest wprowadzenie projektu ustawy zakazującej zabijania koni na mięso. - Tylko potrzeba Nam zrywu ludzi! – apeluje Scarlett Carmen Szyłogalis, zapowiadając ponowną obecność Fundacji Tara na targu we wrześniu.

Sonda
Czy kary za znęcanie się nad zwierzętami powinny być wyższe?
Zabójstwo w Raszynie. Emerytowany pilot zabił Anię na oczach dzieci?!