Zoo Borysew przekazało informację o śmierci swojego najbardziej znanego mieszkańca. Odszedł 16-letni Sahim, który był pierwszym białym lwem w Polsce. Ogród zoologiczny pożegnał go we wzruszającym wpisie. „Przez wiele lat był symbolem naszego ogrodu oraz ukochanym królem sawanny, odwiedzanym przez tysiące gości” - napisano na stronie zoo.
Pierwszy biały lew w Polsce
Historia Sahima w Polsce rozpoczęła się w 2011 roku, kiedy przyjechał do Borysewa z francuskiego ogrodu zoologicznego. Miał wtedy zaledwie sześć miesięcy, ale już wtedy wyróżniał się ogromnym apetytem. Potrafił zjeść około 2 kg mięsa dziennie, a na deser dostawał surowe jajka. Właściciel Zoo Borysew, Andrzej Pabich, wspomina początki jego pobytu.
Z moim kilkuletnim wtedy synem Jankiem wchodziłem na wybieg, żeby zanieść Sahimowi jedzenie do domku i nauczyć go tam wchodzić na noc. Przyszedł jednak czas, gdy Sahim swoją posturą zaczął budzić nasz respekt i zaniechaliśmy takich odwiedzin. Nasz pupil nigdy jednak nie zapomniał tej relacji i podchodził do siatki, by podrapać go po uchu i grzywie.
Z biegiem lat Sahim stał się nie tylko ulubieńcem gości, ale też symbolem hodowli unikalnych gatunków o białym umaszczeniu, w której specjalizuje się zoo. Takie ubarwienie u wielkich kotów jest niezwykle rzadkie i występuje naturalnie tylko w niektórych rejonach Afryki Południowej.
Lew - celebryta
Sahim był nie tylko królem sawanny, ale także patriarchą stada. Razem ze swoją partnerką, białą lwicą Azirą, doczekał się 14 lwiątek. Część z nich do dziś mieszka w Borysewie, a pozostałe trafiły do ogrodów zoologicznych na całym świecie.
Był również prawdziwym celebrytą. Jego historia wielokrotnie pojawiała się w mediach, stał się także bohaterem książki i piosenki. Pracownicy zoo podkreślają, jak wyjątkowym był zwierzęciem.
Choć jego majestatycznej postaci już nie zobaczymy na wybiegu, pamięć o Sahimie pozostanie z nami na zawsze. Był nie tylko pierwszym białym lwem w Polsce – był naszą inspiracją, ambasadorem dzikiej przyrody i prawdziwym królem serc wszystkich, którzy go spotkali.