Dawid Bratko umyka przed wyrokiem. Zwiał z Polski! Ujawniono zaskakujący kierunek ucieczki "króla dopalaczy"

2026-03-31 11:03

Sprawa ukrywającego się przed wymiarem sprawiedliwości "króla dopalaczy" zatacza coraz szersze kręgi. Informacje o jego ucieczce podchwytują kolejne redakcje, a w sieci pojawiają się zaskakujące doniesienia o aktualnym miejscu pobytu poszukiwanego. Mężczyzna ma na karku list gończy, czerwoną notę Interpolu oraz Europejski Nakaz Aresztowania. Dokąd zbiegł Dawid Bratko? Poznajcie szczegóły.

Dziennikarze "Super Expressu" jako pierwsi poinformowali opinię publiczną, że prawomocnie skazany twórca imperium dopalaczowego nie stawił się w zakładzie karnym. Mężczyzna bezpowrotnie zniknął, wykorzystując fakt, że skład orzekający odrzucił wcześniejszy wniosek prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztu. Ślad po nim zaginął, a sprawą intensywnie interesują się teraz inne ogólnopolskie serwisy informacyjne. Według ustaleń portalu Onet sędzia nie znał miejsca pobytu oskarżonego łodzianina jeszcze przed ogłoszeniem ostatecznego wyroku, a cały proces poszukiwań generuje mnóstwo niejasności.

Sonda
Jak oceniasz działania wymiaru sprawiedliwości wobec Dawida Bratko, czyli tzw. "króla dopalaczy"?

- Na przykład sylwetka zbiega w wirtualnej bazie poszukiwanych policji jest datowana na styczeń 2026 roku. Jej autorzy wskazują jako ostatni adres zameldowania Bratki apartamentowiec w Łodzi, malowniczo położony nad stawem w północnej części miasta - pisze "Onet" o kulisach, na które wskazywaliśmy w "Super Expressie".

Redakcja Onetu zdołała uzyskać oficjalne wyjaśnienia ze strony wymiaru sprawiedliwości. Rzecznik do spraw karnych Sądu Okręgowego w Łodzi, sędzia Grzegorz Gała, tłumaczył, że wpisany w systemie styczeń 2026 roku jest najprawdopodobniej wynikiem technicznej aktualizacji profilu. Tymczasem dawni sąsiedzi zbiega relacjonują, że od dłuższego czasu nie widzieli go w okolicy, a funkcjonariusze w ogóle nie sprawdzają tego tropu. Obecnie we wskazanym lokalu przebywa rodzina z małym dzieckiem, która nie ma żadnych powiązań ze skazanym przestępcą. Wszystko wskazuje więc na to, że mężczyzna zdołał bez problemu opuścić terytorium Polski.

- W grudniu 2023 r. Komenda Miejska Policji w Sosnowcu przekazała informacje mogące świadczyć o wyjeździe skazanego z kraju do innego państwa — przekazał "Onetowi" sędzia Gała. 

Gdzie ukrywa się Dawid Bratko? Policja może znać adres zbiega

Jak informuje portal Onet, odpowiednie zawiadomienie z sądu trafiło na zagraniczny adres, pod którym przypuszczalnie przebywa skazany. To pozwala sądzić, że organy ścigania zdają sobie sprawę z prawdopodobnej lokalizacji łodzianina. Pomimo posiadania tych kluczowych danych, uciekinier nadal cieszy się wolnością. Międzynarodowe służby uruchomiły narzędzia w postaci czerwonej noty Interpolu, tradycyjnego listu gończego i Europejskiego Nakazu Aresztowania. Śledczy odmawiają jednak podawania jakichkolwiek szczegółów operacyjnych, zasłaniając się tajemnicą prowadzonych obecnie działań poszukiwawczych.

Chociaż w oficjalnych komunikatach nie pojawia się żadna nazwa państwa, dziennikarze Onetu dotarli do nieoficjalnych przecieków wskazujących na afrykańską Tanzanię. Takie rewelacje przedstawiła jedna z osób biorących udział w łódzkim procesie trwającym od stycznia 2026 roku, w którym na ławie oskarżonych zasiada trzynastu rzekomych dilerów. Śledczy podejrzewają, że to właśnie Dawid Bratko pociągał za sznurki w tej grupie przestępczej, jednak z powodu ucieczki jego wątek nie został włączony do postępowania. Doniesienia o pobycie na kontynencie afrykańskim potwierdził w rozmowie z Onetem mecenas Tymoteusz Paprocki z Warszawy. Adwokat powołał się na ustalenia poczynione przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach, zastrzegając jednocześnie ich nieoficjalny charakter.

Sprowadzenie ukrywającego się mężczyzny do kraju jest kluczowe z dwóch istotnych powodów. Musi on odbyć zasądzony wcześniej wyrok pozbawienia wolności, a organy ścigania chcą go przesłuchać w ramach zupełnie nowych śledztw. Ewentualne sprowadzenie go z tak odległego państwa będzie wymagało żmudnej procedury ekstradycyjnej, której ramy czasowe są niemożliwe do określenia. Pierwszym i absolutnie najważniejszym krokiem pozostaje fizyczne zatrzymanie poszukiwanego, a do tej to się nie stało.

Dawid Bratko na wolności. Historia upadku twórcy "legalnych narkotyków"

Przyszły milioner dorastał na łódzkich osiedlach, gdzie ukończył szkołę średnią. Swoją karierę zawodową zaczynał za barem, szlifując rzemiosło w lokalnych pubach oraz podczas emigracji zarobkowej w Londynie i Edynburgu. To właśnie w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy usłyszał o syntetycznych substancjach psychoaktywnych, chociaż początkowo w ogóle nie planował wchodzić w tę kontrowersyjną "branżę". Po powrocie do rodzinnego miasta otworzył własną agencję reklamową. Przedsiębiorstwo nie przynosiło zakładanych zysków, co skłoniło go do drastycznej zmiany planów biznesowych i wejścia w rynek używek. Mając zaledwie dwadzieścia trzy lata, otworzył swój premierowy punkt handlowy na słynnej ulicy Piotrkowskiej. Na początku zamawiał towar drogą internetową, by później osobiście sprowadzać go z innych krajów. W szczytowym momencie jego firma zarządzała potężną siecią stu dwudziestu siedmiu lokali w całej Polsce, a on sam brylował w programach telewizyjnych i chętnie rozmawiał z dziennikarzami.

Sukces tego przedsięwzięcia opierał się na sprytnym omijaniu krajowych przepisów antynarkotykowych. Główny składnik sprzedawanych preparatów nie figurował bowiem w rządowych rejestrach substancji nielegalnych. Przez wiele miesięcy punkty handlowe funkcjonowały bez żadnych przeszkód, ponieważ oferowany asortyment miał oficjalny status nawozów dla roślin lub gadżetów kolekcjonerskich. W rzeczywistości klienci kupowali je wyłącznie w celu odurzenia się. Sielanka biznesowa skończyła się w momencie, gdy oddziały ratunkowe zaczęły przyjmować pacjentów w stanie ciężkim. Rosnąca fala śmiertelnych zatruć i powikłań zdrowotnych brutalnie zwróciła uwagę najważniejszych organów państwowych na problem syntetycznych narkotyków.

Młody przedsiębiorca publicznie twierdził, że stał się ofiarą niesprawiedliwej nagonki ze strony państwa i kreował się na uczciwego inwestora. Nigdy nie posypał głowy popiołem, a osoby kupujące jego produkty pogardliwie określał „debilami”. Zdecydowana reakcja polityków nadeszła w 2009 roku poprzez nowelizację prawa narkotykowego, która rozpoczęła proces delegalizacji tej specyficznej branży. Jesienią 2010 roku na ulice wyszły trzy tysiące umundurowanych policjantów oraz kilkuset pracowników sanepidu, masowo pieczętując ponad tysiąc sto sklepów na terenie całego kraju.

Po długotrwałym procesie sąd odwoławczy ostatecznie wymierzył łodzianinowi karę czterech lat i dziesięciu miesięcy bezwzględnego więzienia. Prawomocny wyrok w tej głośnej sprawie ogłoszono 20 marca 2023 roku, jednak osądzony mężczyzna zignorował pismo wzywające do stawienia się w areszcie. Do dzisiaj zbieg skutecznie wodzi za nos całą polską policję, ukrywając się przed nałożoną karą.

Dawid Bratko ścigany przez Interpol. Gdzie uciekł znany łodzianin?

Tajemnica zniknięcia mężczyzny wciąż pozostaje nierozwiązana, a międzynarodowe służby kontynuują żmudne poszukiwania. Przyszłość pokaże, czy sprawiedliwość w końcu dosięgnie uciekiniera, który zbił fortunę na handlu niebezpiecznymi substancjami chemicznymi.

Matka i dwoje dzieci ciężko ranni | Pokój Zbrodni