Brakuje już tylko 9908 zł
Przemek Ledzian to znany łódzki społecznik, który od lat wspiera potrzebujących. M.in. nagłaśnia zbiórki pieniędzy, kwestuje dla WOŚP, dba o groby bezdomnych, czy wspiera seniorów z domów pomocy społecznej. Za te wszystkie aktywności w 2023 roku otrzymał medal za działalność społeczną w Łodzi.
Niestety okrutny los wystawił samego pana Przemka na straszną próbę. 34-latek pilnie potrzebuje pomocy, bo lekarze zdiagnozowali u niego ponad 30 przewlekłych chorób! Stan mężczyzny jest bardzo zły.
"Cisza, która boli bardziej niż choroba… Nie było mnie, bo zabrakło mi tchu. Przepraszam, że przez ostatnie dni milczałem. Nie odzywałem się, bo po prostu nie miałem siły. Ból, który mnie trawi, przekroczył wszelkie granice wytrzymałości. Każda próba napisania słowa była walką z mdłościami i obłędem, który funduje mi własne ciało" - przekazał Przemek Ledzian w najnowszym poście w social mediach, które śledzi blisko 30 tysięcy ludzi. Ta liczba robi wrażenie i dowodzi tego, jak wiele osób docenia zaangażowanie społeczne Przemka Ledziana.
Wesprzeć pana Przemka można pod tym linkiem.
"Płaczę po nocach, bo ból jest nie do zniesienia, a każda próba odpoczynku kończy się atakami wymiotów, których nie jestem w stanie opanować" - mówi zrozpaczony mężczyzna. Sprawcą jego cierpień są 30 choroby przewlekłe, które trawią organizm łódzkiego społecznika. Z kolei ich źródłem są aż trzy choroby genetyczne, które jednocześnie wyniszczają organizm łodzianina. Tak opisuje je Przemek Ledzian:
- TUBB3 (Dysgenezja kory mózgowej): "Wyobraźcie sobie przewody, z których ktoś zdarł izolację – każde wyładowanie elektryczne w moim mózgu to dla mnie ból jak od uderzenia prądem. Moja głowa płonie nieustannie. To jest stan ciągłego spięcia, który uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie."
- CFEOM3A (Wrodzone zwłóknienie mięśni): "Moje mięśnie, zamiast być elastycznymi tkankami, zamieniają się w twardą, martwą, zwłókniałą strukturę. To jak zamykanie całego ciała w ciasnym, betonowym gorsecie. Każdy najmniejszy ruch to walka z własną fizjologią, która czuje się, jakby pękała i łamała się przy każdym geście. To ból porównywalny do łamania kości."
- GBA (Choroba Gauchera): "Mój organizm jest jak zepsuta oczyszczalnia nie potrafię usuwać toksyn i „śmieci” metabolicznych. Te substancje odkładają się w moich organach i kościach, zatruwając mnie od wewnątrz. Czuję się, jakbym był trawiony żywym, chemicznym ogniem."
"Moja mutacja TUBB3 (c.424G>A, p.Gly142Ser) jest tak ekstremalnie rzadka, że nie występuje nawet w światowej bazie gnomAD. Fakt, że nie ma mnie w żadnym rejestrze, sprawia, że jestem medyczną zagadką. Co gorsza, od ponad roku czekam na kluczowe wyniki badań, które miały rzucić światło na mój stan wciąż nie wiem, co mnie czeka i w jakim kierunku zmierza to chorobowe tsunami. Ten lęk przed nieznanym wykańcza mnie równie mocno, co ból fizyczny" - opisuje mężczyzna. Wspomina też, że gdy neurolog prowadząca zobaczyła jego wyniki badań, przez chwilę w gabinecie zapadła cisza. W 30-letniej karierze nie spotkała tak trudnego przypadku.
"Ból osiągnął zenit"
"Muszę być z Wami szczery: dzisiaj mój ból osiągnął zenit. Płonie głowa, wyje kręgosłup, każda noga i ręka to jedno wielkie ognisko cierpienia" - zdradza mężczyzna, błagając o pomoc.
Mężczyzna tłumaczy, że za same leki musiał w ostatnim czasie zapłacić ponad 4000 zł, przyjmuje też stale metadon, a więc lek przeciwbólowy potężniejszy i znacznie silniejszy w działaniu przeciwbólowym niż morfina. "Nawet tak ogromne dawki, które w normalnych warunkach byłyby krytyczne, u mnie ledwo uśmierzają ten obłęd. To moja jedyna linia obrony przed bólem, który inaczej by mnie zniszczył" - mówi społecznik.
W sieci trwa zbiórka pomocowa dla mężczyzny. Jest ona dostępna pod tym adresem. Obecnie na jej koncie jest 291 567 zł z zakładanego celu, czyli 300 000 zł. Mężczyzna prosi o każdą, nawet najmniejszą wpłatę, która pozwoli mu postawić kolejny krok w walce z podstępnymi chorobami i przerażającym bólem.