3-latek stał na parapecie trzeciego piętra. Ojciec usłyszał zarzuty
Do tego bardzo niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę, 14 czerwca po południu na łódzkich Bałutach. Około godziny 16.30 służby dostały zgłoszenie o małym dziecku stojącym na parapecie okna na trzecim piętrze budynku przy ulicy Podrzecznej. Chłopiec miał trzy lata i był ubrany tylko w pieluszkę. Stał wysoko nad ziemią, a sytuacja mogła w każdej chwili skończyć się tragedią. Dziecko zauważyli sąsiedzi i to oni zaalarmowali policję. Na miejsce skierowano policjantów i strażaków. Liczyła się każda minuta. Jeden z funkcjonariuszy szybko ustalił, w którym mieszkaniu przebywa dziecko. Po chwili chłopiec był już bezpieczny.
Policjanci i strażacy zaopiekowali się trzylatkiem. Zmienili mu pieluszkę, ubrali go, a potem przekazali ratownikom medycznym. Dziecko zostało zabrane do szpitala na badania. Jak ustalili mundurowi, chłopiec był w mieszkaniu sam. Po pewnym czasie na miejscu pojawił się jego ojciec. Mężczyzna tłumaczył policjantom, że wyszedł na krótki spacer z psem i drugim synem. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Łódź-Bałuty. Ojciec dziecka usłyszał zarzut narażenia trzylatka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
"W czasie, gdy 3-latek spał, wyszedł na spacer ze swoim starszym synem"
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Paweł Jasiak przekazał Radiu ESKA: "Przyznał się od do popełnienia zarzucanego mu czynu i wskazał, że w czasie, gdy 3-latek spał, wyszedł na spacer ze swoim starszym synem. Nie potrafił jednak wskazać, w jaki sposób zostało otwarte okno". Podejrzany wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze. Prokurator zastosował wobec niego dozór policji. Oznacza to, że mężczyzna będzie musiał stawiać się w wyznaczonej jednostce i pozostanie pod kontrolą śledczych. Za zarzucany czyn grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.