Zginęła w drodze do sanatorium. "Sześć godzin leżała na torach". Obok przejeżdżały pociągi

2026-02-12 15:14

W sobotę, 7 lutego, na stacji kolejowej w Pabianicach doszło do tragedii. Zginęła 70-latka, która wybrała się w podróż do sanatorium. Jej ciało leżało na torach, a sam moment śmierci stanowi zagadkę. Nim odkryto, że doszło do nieszczęścia, mijały długie godziny, a po torach przejeżdżały kolejne pociągi! Prokuratura prowadzi śledztwo. Na razie jednak więcej jest pytań niż odpowiedzi.

Pociąg w ruchu - zdj. ilustracyjne

i

Autor: Redakcja Publicystyczna AI/ Wygenerowane przez AI Na pierwszym planie, z lewej strony, widoczne są dwa czerwone światła semafora umieszczonego na słupie, które jaśnieją w mroku. Na dalszym planie, po prawej stronie, rozciąga się pociąg o metalicznym, srebrzysto-niebieskim kolorze z poziomym czerwonym pasem, który przemieszcza się z dużą prędkością, co jest widoczne dzięki rozmytemu efektowi ruchu. Z dołu, wzdłuż lewej krawędzi pociągu, biegną dwa tory kolejowe, a ich podłoże pokryte jest drobnym żwirem; po prawej stronie torów widoczne są fragmenty roślinności oraz betonowy krawężnik. Nad pociągiem rozciąga się konstrukcja trakcyjna z licznymi kablami i masztami, a całość ujęta jest pod niebem w odcieniach szarości i błękitu o zmierzchowej porze.
  • 7 lutego na stacji kolejowej w Pabianicach zginęła 70-letnia kobieta, która podróżowała do sanatorium.
  • Ciało kobiety leżało na torach przez około sześć godzin, zanim zostało znalezione, a w tym czasie po torach jeździły pociągi.
  • Prokuratura prowadzi śledztwo w celu ustalenia, jak doszło do śmierci seniorki, a policja apeluje do świadków zdarzenia o kontakt.

Pabianice. Śmierć 70-latki na dworcu

Dramatyczne sceny rozegrały się w sobotni poranek, 7 lutego, na dworu PKP w Pabianicach. Około godz. 8:15 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach odebrał zgłoszenie dotyczące osoby leżącej w pobliżu torowiska przy ul. Łaskiej. Niestety, na ratunek było już za późno. Jak ustalili funkcjonariusze, 70-letnia mieszkanka Pabianic już nie żyła.

Na miejscu tragedii przez kilka godzin pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Pabianicach. Śledczy zabezpieczali ślady i przeprowadzali oględziny. Ich zadaniem będzie ustalenie, jak doszło do śmierci seniorki. Odpowiedź na to pytanie nie jest bowiem oczywista.

"Sześć godzin leżała na torach"

Tuż po znalezieniu ciała seniorki przypuszczano, że zginęła ona pod kołami pociągu PKP Intercity "DĄBROWSKA" z Wrocławia do Białegostoku. To właśnie maszynista tego składu, zauważył zwłoki kobiety. Wstępne ustalenia śledczych nie potwierdzają tej wersji wydarzeń. Wynika z nich bowiem, że seniorka przez sześć godzin miała leżeć na torach, zanim znaleziono jej ciało!

- Przesłuchany został świadek, który miał słyszeć komunikat o tym, że ktoś wypadł z pociągu. Na miejsce skierowano patrol Służby Ochrony Kolei, który jednak niczego nie ujawnił. Bagaż kobiety został znaleziony w pociągu w Szczecinie. To potwierdza, że do zdarzenia musiało dojść ok. godz. 2 w nocy - przekazał "Faktowi" prok. Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

W ciągu tych sześciu godzin ruch pociągów nie był wstrzymany. Składy jeździły bez zmian obowiązującym rozkładem jazdy. Właściwie każdy, mógł przejechać po kobiecie! Gdy znaleziono ją po godz. 8, miała ślady świadczące o tym, że mogła zostać potrącona przez pociąg. - W trakcie oględzin ustalono, że u 70-letniej kobiety doszło do częściowej amputacji lewej nogi, a obrażenia te mogły nastąpić za jej życia - przekazał prok. Paweł Jasiak już w oficjalnym komunikacie prokuratury.

Wracała po bagaż i wypadła z pociągu?

Z relacji świadków, do których dotarli reporterzy "Faktu" wynika, że kobieta miała jechać pociągiem do nadmorskiego sanatorium. Miała ze sobą dwie torby. Jedną, listonoszkę, zabrała do pociągu. Druga została na peronie. Kobieta prawdopodobnie wysiadła, by ją zabrać i wtedy miało dojść do dramatu. Czy została potrącona przez pociąg PKP Intercity "PODHALANIN", którym miała dotrzeć do Szczecina? A może spadła na tory, straciła przytomność i zmarła tam z wychłodzenia lub w wyniku potrącenia przez inny przejeżdżający tamtędy pociąg? Śledczy liczą, że odpowiedź na pytanie, co było przyczyną śmierci 70-latki, przyniesie sekcja zwłok. Ta zaplanowana jest na piątek, 13 lutego. Prokuratura wszczęła śledztwo.

Okoliczności, w których kobieta upadła są obecnie przedmiotem postępowania dowodowego. Trwa zabezpieczanie wszystkich dostępnych nagrań monitoringu, które zostaną poddane szczegółowej analizie. Trwa także ustalanie, czy obsługa pociągu otrzymała informację o zdarzeniu z udziałem pasażera, jak również jakie podjęto w związku z tym środki. Z relacji świadków wynika, że na kolejnej stacji – Łódź-Kaliska – pociąg był sprawdzany przez pracowników kolei pod kątem zaistnienia wypadku - poinformował prok. Jasiak.

Policja szuka świadków wypadku

- Policja zwraca się z prośbą do osób, które były świadkami zdarzenia lub posiadają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w wyjaśnieniu jego okoliczności, o pilny kontakt z Komendą Powiatową Policji w Pabianicach pod numerem telefonu 47 84 24 300 (lub 47 84 24 301) - przekazała podkom. Agnieszka Jachimek z pabianickiej policji. - W mediach społecznościowych pojawiają się komentarze wskazujące, że przedmiotowe zdarzenie mogły widzieć osoby postronne. Każda informacja, nawet pozornie nieistotna, może mieć znaczenie dla prowadzonego postępowania – dodała policjantka.

Justyna zginęła pod kołami pociągu
Sonda
Podróżujesz pociągami?
Źródło: Zginęła w drodze do sanatorium. "Sześć godzin leżała na torach". Obok przejeżdżały pociągi