Wstrząsająca relacja strażaka na procesie Sebastiana M. "Po całej autostradzie porozrzucane zabawki"

2026-02-12 16:24

W czwartek, 12 lutego odbyła się następna rozprawa po dramatycznym wypadku na autostradzie A1. Przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim zeznawali kolejni strażacy, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu tragedii. - Całe auto było w płomieniach - relacjonował jeden z druhów Ochotniczej Straży Pożarnej.

Trwa proces Sebastiana M. po wypadku na A1

Przed sądem w Piotrkowie Trybunalskim trwa proces Sebastiana M. Mężczyzna jest oskarżony o spowodowanie wypadku, do którego doszło na autostradzie A1, na wysokości wsi Sierosław we wrześniu 2023 r. W dramatycznym zdarzeniu zginęła trzyosobowa rodzina. Zdaniem śledczych, M. miał jechać trasą 315 km/h, znacznie przekraczając dozwoloną prędkość. Po zdarzeniu mężczyzna wyjechał z Polski, jednak w maju ubiegłego roku został sprowadzony do kraju ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. 

M. idzie w zaparte, prokuratura odpowiada

Podczas czwartkowej rozprawy Sebastian M. wystąpił z oświadczeniem podważającym ustalenia biegłych co do prędkości BMW, które prowadził, i wytknął istniejące - jego zdaniem - wewnętrzne sprzeczności w dołączonej do akt opinii. Według mężczyzny ocena biegłych, że uszkodzenia samochodów w wyniku zderzenia wskazują, iż powstały przy różnicy prędkości obu samochodów na poziomie 55-62 km na godz., a obliczona przez biegłych prędkość BMW w chwili zderzenia to 315-330 km na godz., co świadczy, że różnica prędkości sięgałaby 200 km na godz.

Swojego klienta wsparła obrońca mecenas Katarzyna Hebda, która złożyła wniosek o wystąpienie do BMW z pytaniem, czy modyfikacje, jakim poddany został samochód, nie wpłynęły na system rejestracji EDR tak, że dane, które biegli wzięli jako podstawę do obliczenia prędkości BMW, były rzetelne. - Chcę zweryfikować, czy odczyt prędkości z BMW może w ogóle być brany pod uwagę i czy po modyfikacji auta wskazuje rzetelnie prędkość, bo może ją zawyżać. Prędkość, jaką określili biegli, została jedynie obliczona, a nie odczytana z systemów pojazdu, a jeśli wyjściowe dane do obliczeń nie były rzetelne, nie moglibyśmy mówić o prędkości samochodu na poziomie podanym w akcie oskarżenia - argumentowała. Podała też w wątpliwość kompetencje biegłego, twierdząc, że ma on certyfikat z 2015 r. i nie ma informacji, czy uprawnienia były później aktualizowane.

Według prokuratury wnioski obrony to kolejne próby obejścia przepisów procedury karnej, a biegły wydał już opinię jasną i pełną, w której prokurator nie widzi sprzeczności. - Obrońca zmierza do zasięgnięcia opinii prywatnego podmiotu w tej sprawie, co uznaję za niedopuszczalne - powiedziała prokurator Konstancja Paprotna-Tobiczyk z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Jak dodała, "oskarżony tworzy subiektywne interpretacje przeprowadzonych w toku postępowania dowodów, które to interpretacje stoją w jawnej sprzeczności ze zgromadzonym w toku postępowania materiałem dowodowym". 

- Wprawdzie oskarżony ma prawo do obrony, ma prawo do kwestionowania poczynionych przez oskarżyciela publicznego ustaleń i jest to jedna z fundamentalnych zasad rzetelnego procesu. Prawo do obrony nie powinno utożsamiać się jednak z zarzucaniem organom ścigania braku obiektywizmu tylko dlatego, że analiza zgromadzonego materiału dowodowego prowadzi do wniosków niekorzystnych dla oskarżonego - powiedziała prokurator.

Sędzia Renata Folkman odrzuciła wnioski obrońcy Sebastiana M., uzasadniając, że biegli w śledztwie znali fakt modyfikacji samochodu BMW, a w odczycie systemów rejestracji EDR uczestniczyli przedstawiciele autoryzowanego serwisu BMW Polska. Odnosząc się do wątpliwości obrońcy Sebastiana M. co do kwalifikacji biegłego, sędzia powiedziała, że stoi na stanowisku jego odpowiedzialności i profesjonalizmu. Zapowiedziała, że jeszcze w lutym wypowie się, czy przychylić się do wniosku obrońcy Sebastiana M. o dopuszczenie do procesu uzupełniającej opinii biegłych z zakresu ruchu drogowego i wszystkich biegłych opiniujących przyczyny i przebieg wypadku, a w razie potrzeby o sporządzenie kolejnej, alternatywnej opinii.

Wstrząsająca relacja strażaków

Warto zaznaczyć, że przed sądem zeznawali w czwartek kolejni strażacy, którzy pracowali na miejscu wypadku tuż po tragedii. Relacje świadków są naprawdę wstrząsające. - Całe auto było w płomieniach, trudno było w ogóle do niego podejść. [...] Po całej autostradzie (były) porozrzucane ubranka, zabawki - mówił jeden z druhów OSP Sierosław.

Strażacy opisywali to, co zastali w miejscu wypadku, również przy okazji rozprawy 10 lutego. - Po otrzymaniu zgłoszenia wjechaliśmy wjazdem serwisowym na autostradę w kierunku Katowic. Pierwsze, co zobaczyliśmy, to porozrzucane na całej szerokości różne rzeczy, od ubrań po bagaże, części samochodowe. W odległości 150 metrów dostrzegliśmy wgniecione bariery, a po kolejnych 150 metrach stał płonący samochód - mówił prezes OSP Srock. Jak dodał, strażacy rozpoczęli gaszenie auta wraz z zastępem OSP Sierosław. Wkrótce okazało się, że w środku znajdują się trzy ciała. 

- Po przybyciu prokuratora na jego polecenie ja i kilku innych druhów wyciągaliśmy ciała z auta. Najpierw kierowcę, potem dziecko i na koniec osobę dorosłą siedzącą razem z nim. Wcześniej musieliśmy rozciąć karoserię - powiedział strażak.

Wypadek na autostradzie A4
Siła Kobiet
WYPADEK samochodowy jednego, wyzwaniem dla wszystkich. SIŁA KOBIET
Źródło: Wstrząsająca relacja strażaka na procesie Sebastiana M. "Po całej autostradzie porozrzucane zabawki"