Tym zdaniem obrończyni Sebastiana M. oburzyła nawet sąd. Co za tupet, zginęła cała rodzina

2026-02-13 18:14

W sądzie toczy się proces Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęło dziecko wraz z rodzicami. Każda kolejna rozprawa przynosi nam kolejne nowości dotyczące szczegółów zdarzenia, ale też szokujące wypowiedzi kierowcy BMW, który umniejsza swoją rolę i winę w tej sprawie. Ostatnio na sali "zabłysnęła" również obrończyni Sebastiana M., która jednym zdaniem wyprowadziła z równowagi nawet sędzie prowadzącą. Burza niesie się też po mediach społecznościowych.

Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim toczy się proces przeciwko sprawcy głośnego wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina: 5-letnie dziecko oraz jego rodzice. Sebastian M., główny podejrzany, przez długi czas umykał wymiarowi sprawiedliwości. Udało mu się uciec za granicę, do Niemiec, a później do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co mocno utrudniło jego ekstradycję. Ostatecznie został sprowadzony do Polski w maju 2025 roku, prawie dwa lata po tragicznych wydarzeniach, i postawiony przed sądem. Według ustaleń prokuratury, feralnego dnia Sebastian M. jechał swoim BMW z prędkością ponad 315 kilometrów na godzinę. Miał uderzyć w drugi samochód i doprowadzić do wypadku.

Auto stanęło w płomieniach, a pokrzywdzeni spalili się żywcem na miejscu. Ale podejrzany nie poczuwa się do odpowiedzialności. Niedawno informowaliśmy, że nie przyznał się do winy, zaś winę zrzucał na rzekomo zły stan techniczny pojazdu ofiar i pożar, który wybuchł w aucie "nie z jego powodu", lecz z uwagi na uderzenie w bariery. Całkowicie pominął fakt, że do uderzenia by nie doszło, gdyby nie zepchnął samochodu z drogi swoją beemką.

Czytaj także:  Szokujące zachowanie Sebastiana M. w sądzie. Mama ofiary się popłakała, rodzina aż wyszła z sali

Tego typu tłumaczenia Sebastiana M. doprowadziły wówczas mamę jednej z ofiar do płaczu, niektórzy wyszli też z sali, bo nie mogli słuchać skandalicznego oświadczenia mężczyzny. Jak się okazuje, to nie koniec "cyrków", które dzieją się w sądzie. Tym razem wypowiedzią zabłysnęła obrończyni oskarżonego. Jej słowa oburzyły nawet sąd. Szczegóły poniżej.

Adwokatka Sebastiana M. szokuje w sądzie. Tragiczny wypadek z ofiarami śmiertelnymi nazwała "kolizją"

Mecenas Katarzyna Hebda, adwokatka Sebastiana M., postanowiła zadać kilka pytań jednemu ze strażaków, który zeznawał w sądzie. Włączyła się do rozmowy, kiedy sędzia Renata Folkman pytała, czy mundurowy ma jakieś przypuszczenia na temat tego, dlaczego samochód osobowy ofiar tak długo się palił. Wtedy wkroczyła mecenaska.

- Czy drzwi z przodu od strony pasażera kii były zablokowane? - zapytała Katarzyna Hebda. - Jak była klamka urwana, to nie dało się otworzyć - odpowiadał strażak. A wtedy mecenas zaskoczyła wszystkich: - Czy przy tego typu kolizjach drzwi często się blokują?

Słowa o "kolizji", określające wypadek z ofiarami śmiertelnymi, oburzył nawet sąd. Prokurator zaprotestował, a sędzia Renata Folkman zareagowała natychmiast. - Pani mecenas używa terminu "po kolizjach". My prawnicy wiemy, co ten termin znacz. (...) Kolizja to jest wykroczenie, szkoda w mieniu, obrażenia poniżej siedmiu dni rozstroju zdrowia. A w takich przypadkach posługujemy się terminem "wypadek" - zwróciła jej uwagę.

Wypowiedź adwokatki odbiła się szerokim echem w mediach społecznościowych. Wpis cytujący to zdanie w serwisie X (dawniej Twitter) odnotował blisko 700 tysięcy wyświetleń i wywołał powszechne oburzenie. Internauci zgodnie zauważają też, że to ani nie pierwszy, ani zapewne nie ostatni raz, kiedy obrona lub sam oskarżony czymś nas zaskoczą podczas tego procesu. Będziemy się temu przyglądać.

Galeria zdjęć: Obrończyni Sebastiana M. oburzyła nawet sąd. Co za tupet, zginęła cała rodzina! "Taka kolizja"

Sonda
Czy kary za dzieciobójstwo w Polsce są odpowiednie?
Pokój zbrodni - zrzucili Grzegorza z mostu
Źródło: Tym zdaniem obrończyni Sebastiana M. oburzyła nawet sąd. Co za tupet, zginęła cała rodzina