Sebastian M. napisał do RPO. Skarży się na warunki w areszcie
Sebastian M. nadal oczekuje na finał procesu, w którym odpowiada za spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. W zdarzeniu zginęła trzyosobowa rodzina. Oskarżony konsekwentnie przekonuje, że nie ponosi winy i twierdzi, że samochód ofiar miał wjechać na pas ruchu, którym poruszał się swoim BMW. Prokuratura przedstawia jednak odmienną wersję wydarzeń i utrzymuje, że to on uderzył w auto poszkodowanych.
Tymczasem w sprawie pojawiły się nowe informacje dotyczące pisma, które Sebastian M. skierował do Rzecznika Praw Obywatelskich. Wcześniej sędzia Renata Folkman potwierdziła jedynie, że taki dokument został złożony, nie ujawniając jednak jego treści. Teraz szczegóły opisał dziennik „Fakt”. Z ustaleń gazety wynika, że 35-latek skarżył się na warunki panujące w areszcie. Od lutego 2026 roku przebywa w izolatce Aresztu Śledczego w Piotrkowie Trybunalskim, dokąd został przewieziony z Katowic na czas trwania procesu.
Sebastian M. skarży się na warunki w areszcie. "Śpię w kurtce i marznę"
Jak informuje „Fakt”, w piśmie skierowanym do sądu pod koniec kwietnia 2026 roku Sebastian M. miał wskazywać na szereg problemów związanych z pobytem w areszcie. Jednym z nich miało być wyżywienie, które określił jako bardzo ubogie i oparte głównie na chlebie, margarynie oraz herbacie. W swojej skardze poruszył również kwestie ograniczonego dostępu do książek oraz braku zajęć sportowych, rekreacyjnych i kulturalnych.
- Prysznic, jak wspomina, jest kilkuminutowy i tylko dwa razy w tygodniu, a w dodatku ma nie być ciepłej wody. Lampy jarzeniowe w celach są o niebieskiej barwie, przez co, jego zdaniem, powodują ból oczu i głowy. Sebastian M. zwraca też uwagę, że brakuje dostępu do światła dziennego, a okna w jego celi zabezpieczone mają być podwójną kratą i nieprzewiewną pleksą - czytamy w relacji gazety.
35-latek miał także zwracać uwagę na niską temperaturę panującą w celi, szczególnie po zmroku. Według jego relacji zimą ogrzewanie ma być wyłączane wieczorem i uruchamiane ponownie dopiero nad ranem. Twierdzi, że z powodu chłodu musiałby spać w dodatkowej odzieży, a ograniczona liczba ubrań utrudnia codzienne funkcjonowanie. W piśmie miał również podnosić kwestię ograniczonego dostępu do wody mineralnej, którą może kupować w kantynie.
Służba Więzienna odpowiada na zarzuty Sebastiana M. w sprawie aresztu. "Zgodne z normami"
W swojej skardze Sebastian M. miał również podnosić kwestię utrudnionego kontaktu z sądem. Jako przykład wskazał sytuację, w której przez około dwa tygodnie nie mógł zdobyć znaczków pocztowych do korespondencji, ponieważ miało ich zabraknąć w kantynie. Jak podaje „Fakt”, sprawą zainteresowało się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich kierowane przez prof. Marcina Wiącka. Nie podano jednak szczegółów dotyczących podjętych działań.
- Zarzuty odnoszące się do warunków bytowych oraz ograniczonego dostępu do biblioteki, zajęć kulturalno-oświatowych i sportowych zostały szczegółowo przeanalizowane przez administrację jednostki — wyjaśniła "Faktowi" ppłk Arleta Pęconek, rzeczniczka Służby Więziennej. — Dyrektor aresztu śledczego przekazał do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim stanowisko odnoszące się do treści skargi. W przesłanej odpowiedzi szczegółowo opisano warunki w jakich przebywa osadzony i że są one zgodne z normami regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonania tymczasowego aresztowania oraz porządku wewnętrznego jednostki — poinformowała "Fakt" ppłk Arleta Pęconek. Dodała też, że za realizację konwoju odpowiada policja i to ona decyduje o stosowaniu kajdanek zespolonych.
Sprawa Sebastiana M. nadal budzi duże zainteresowanie opinii publicznej, a kolejne informacje dotyczące jego pobytu w areszcie regularnie trafiają do mediów. Warto przypomnieć, że za czyn, o który jest oskarżony, grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.