O krok od tragedii w Będzelinie
We wtorek, około godziny 12:00, maszynista prowadzący pociąg relacji Lublin Główny - Szczecin Główny dokonał niepokojącego odkrycia na torach w miejscowości Będzelin (powiat łódzki wschodni). Zauważył brak szyny o długości 112 cm. Dzięki jego czujności udało się uniknąć tragedii. Pociąg został zatrzymany, a po doraźnej naprawie ubytku ruszył w dalszą drogę.
Sprawą natychmiast zajęła się prokuratura. Śledczy badają okoliczności zdarzenia i ustalają przyczyny powstania awarii. Jak na razie nic nie wskazuje na akt dywersji. Prokurator Paweł Jasiak poinformował o kwalifikacji prawnej czynu.
- Przyczyna zaistnienia awarii jest obecnie ustalana, natomiast na ten moment nic nie wskazuje na to, aby była ona wynikiem aktu dywersji. Prokuratura będzie rozważała zaistnienie znamion przestępstwa z artykułu 174 paragraf 1 Kodeksu karnego, który dotyczy sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, co zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności - mówi prokurator Paweł Jasiak.
Polecany artykuł:
PKP wskazuje możliwą przyczynę
Jak informują PKP Polskie Linie Kolejowe, tor został naprawiony jeszcze tego samego dnia około godziny 16:30. Do tego czasu ruch pociągów na tej linii był prowadzony drugim torem, co według przewoźnika nie spowodowało większych opóźnień. Eksperci wstępnie wykluczyli udział osób trzecich, a trwające ekspertyzy mają wyjaśnić dokładną przyczynę. Jedną z hipotez jest uszkodzenie spowodowane silnym mrozem.
Nie był to jedyny taki przypadek w ostatnich dniach. W piątek, 26 grudnia, po południu funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei stwierdzili brak fragmentu szyny na linii kolejowej Sławięcice - Rudziniec. Na miejsce wezwano policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji. Podobnie jak w przypadku zdarzenia w Łódzkiem, specjaliści PKP wstępnie orzekli, że uszkodzenie mogło powstać wskutek bardzo niskiej temperatury.