Po ostatnim brutalnym ataku nożem na łódzkiego taksówkarza zapytaliśmy, jak często kierowcy są narażeni na niebezpieczeństwo.
Okazuje się, że sytuacji agresji jest sporo, ale nie mówi się o nich głośno.
- Każdy taksówkarz mógłby powiedzieć, że coś takiego przeżył. Może nie koniecznie z udziałem noża. Przemoc jest, istnieje. Im więcej jest dostępnych środków poza alkoholem, to te zdarzenia wzrastają na dużą skalę - podkreśla pan Mirek, który w zawodzie pracuje od kilkunastu lat.
Polecany artykuł:
Jak dodaje taksówkarz, gaz pieprzowy czy umiejętność samoobrony w takich sytuacjach nie zdają egzaminu.
- W czasie jazdy jesteśmy bezradni. Nawet bez użycia noża, ale jeżeli zarzuci ręce z tyłu, to żadne sztuki walki nie pomogą. Nawet nie zdąży się sięgnąć po gaz czy inne narzędzie do obrony.
Polecany artykuł:
Podczas potencjalnego ataku kierowca jest pozostawiony sam sobie i nie może liczyć na pomoc. Jak mówi pan Mirek, środowisko taksówkarskie kiedyś było bardziej solidarne.
- Mieliśmy swoje kody i mogliśmy się wzywać na pomoc. Teraz większość tych ludzi jest z innego świata. Nie czują odpowiedzialności za kolegę po fachu. Każdy jest dla siebie – lepiej jest odwrócić głowę i nie widzieć – dodaje nasz rozmówca.
Pamiętajmy też, że kierowca taksówki może odmówić przejazdu jeśli pasażer jest agresywny bądź znajduje się pod wpływem alkoholu.
Najsłodszy bieg... W Parku Poniatowskiego w Łodzi odbył się Pączek Run