Do Gomunic zjeżdżali się turyści z całego regionu
„Dwa pokoje, pięknie malowane, z kuchnią, wszelkimi wygodami i ogródkiem dla dzieci. Lasy wokoło w oddaleniu kilkuset kroków. Kąpiel rzeczna blizko”, „Z przystanku Kamińsk, w nowo-wybudowanej willi wśród lasu sosnowego, kąpiel rzeczna, powietrze znakomite” – takimi ogłoszeniami w prasie właściciele pensjonatów w XIX wieku zachęcali letników do przyjazdu do Gomunic (pisownia oryginalna). Ta niewielka miejscowość w powiecie radomszczańskim w okresie letnim przeżywała oblężenie. Zjeżdżali się turyści z całego regionu.
Co ciekawe, pod koniec XIX wieku wieś wypoczynkowa znana była jako „Nowy Kamińsk”.
- Właśnie z tą nazwą związany jest rozwój gminy, dziś liczącej prawie 6 tysięcy mieszkańców, bo tak nazywała się stacja kolejowa utworzona tu na trasie Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej w 1846 roku. Stacyjka kolejowa, a także uruchomiona tu w 1880 roku stacja telegrafu państwowego, stały się oknem na świat dla okolicznych wiosek m.in. sąsiadującego z Gomuniacami Wojciechowa – dowiadujemy się w wydziale mediów Urzędu Marszałkowskigo Województwa Łódzkiego.
Nowe możliwości transportowe sprawiły, że właśnie tu pod koniec XIX wieku łódzki fabrykant Juliusz Heinzel otworzył tartak drzewny, a hrabia Wojciech Poletyło, właściciel fabryki mebli giętkich, przeniósł swoją działalność z Lubelszczyzny. Powstało też osiedle fabryczne (tzw. familioki), które później było miejscem rekonwalescencji legionistów.
- Historia Gomunic wiąże się nierozerwalnie z rozwojem kolei. Mieszkańcy zauważyli potencjał tego, że mamy położenie przy kolei, więc poprawiła się możliwość transportu. Nasi przedsiębiorcy zauważyli, że mamy położenie wśród lasów, a takie miejscowość zyskują na popularności i postanowili to wykorzystać – mówi Elżbieta Sukiennik, kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej w Gomunicach.
Wille w stylu zakopiańskim to symbol Gomunic
Wkrótce w Gomunicach oraz pobliskich wioskach zaczęły pojawiać się letniskowe wille. Budowali je właściciele majątków ziemskich i fabrykanci. Każda z nich miała swoje imię i stałych gości, którzy zaklepywali nocleg z dużym wyprzedzeniem. Rezydencje budowano w stylu alpejskim lub zakopiańskim – czego przykładem była „Zakopianka” z 1929.
Wille były luksusowo wyposażone, by goście mieli do dyspozycji wszelkie możliwe wygody i atrakcji. Nad rzeką Widawką, przy młynie Fryszerka, letnicy plażowali. Panowie mogli wędkować i łowić ryby, panie jeździć konno. Były też korty tenisowe czy bilard. Turystów chętnych na „wywczasy” w Gomunicach i okolicach nie brakowało.
Elżbieta Sukiennik przekonuje, że każdy z pensjonatów miał swoją historię. Irena, willa zlokalizowana przy ul. Wojska Polskiego, została nazwana na cześć córki właścicieli, magistra farmacji. Preparanda była pałacykiem wybudowanym przez rosyjskiego filantropa i urzędnika i początkowo służyła jako zakład dla sierot. W międzywojniu była popularnym pensjonatem wakacyjnym z 24. pokojami, którego współwłaścicielem był adwokat z Piotrkowa Trybunalskiego.
- W Reginie i Rozalii leczyli się legioniści, obu willi już dziś nie ma. W Palestynce (ul. Słowackiego) po II wojnie światowej wypoczywali ocaleni z Holokaustu Żydzi z Sosnowca i Będzina. Były też wille, których budowę zainicjowała Kazimiera Zarembina, w tym pierwsze letnie mieszkanie wybudowane w 1893 roku przy drodze do Pytowic – opowiada kierownik Gminnej Biblioteki Publicznej w Gomunicach.

W Gumonicach nadal można znaleźć letniskowe rezydencje
Dziś z urokliwych letniskowych willi w większości pozostało wspomnienie.
- Było ich kilkanaście, niestety do dziś zostało kilka i nie są wpisane do rejestru – ubolewa pani Elżbieta.
Przyjeżdżając do Gomunic łatwo je znaleźć, bo wyróżniają się na tle obecnej zabudowy. W większości są prywatne i zamieszkałe.