Bestialski mord na biznesmenie. Uciekinier z Ukrainy nadal unika sprawiedliwości

2026-06-08 15:49

Sprawcy nie wykazali cienia litości, gdy za pomocą grubych trzonków od siekier brutalnie pobili 53-letniego Marcina S. oraz jego 50-letnią żonę Ewę. Napastnicy obrabowali dom ze wszystkich cennych przedmiotów, a skatowany przedsiębiorca zmarł w szpitalu. Za ten okrutny czyn obywatele Ukrainy Mykoła L. i Tamara B. zostali już prawomocnie skazani. Służby nadal poszukują ich bezwzględnego wspólnika Jarosława D.

Zabójstwo Marcina S. pod Łęczycą. Przedsiębiorca zginął we własnym domu

Przedsiębiorczy 53-latek z powodzeniem ułatwiał obcokrajowcom legalizację pobytu na terytorium Polski. Interesy szły doskonale, dlatego tuż przed śmiercią mężczyzna zdołał postawić nową posiadłość w okolicach Łęczycy. Wprowadzając się do świeżo wybudowanego budynku wraz z ukochaną małżonką, biznesmen zupełnie nie zdawał sobie sprawy z nadchodzącego koszmaru. Wymarzony azyl bardzo szybko zmienił się w prawdziwą salę tortur za sprawą bezwzględnych oprawców.

Koszmar rozpoczął się 4 czerwca 2021 roku, dokładnie dzień przed zagranicznym urlopem pary. Ostatnie chwile przed brutalnym atakiem małżeństwo spędziło na spokojnym pakowaniu bagaży. „Około godziny 22:30 na teren nieruchomości wtargnęli dwaj zamaskowani napastnicy” - relacjonował ówczesny rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Urzędnik dodał: „Posiadali ze sobą specjalne przystosowane, długie, grube trzonki od siekiery. Jako pierwszy zaatakowany został 53-latek, któremu zadano szereg uderzeń, głównie w okolicy głowy”.

Agresorzy związali ręce przedsiębiorcy kablem, owinęli go wokół jego szyi i wcisnęli mu do ust styropianowe kulki. Równie brutalnie potraktowano małżonkę, którą oprawcy zakneblowali, pobili oraz spętali jej kończyny. Złoczyńcy natychmiast splądrowali dom. „Z miejsca zdarzenia zabrali pieniądze, dużą ilość biżuterii, dokumenty oraz drogie ubrania” - wyliczał Krzysztof Kopania. Wartość zrabowanych dóbr wyniosła około 90 tys. zł.

Marcin i Ewa S. trafili prosto pod opiekę lekarzy. Niestety, medykom nie udało się ocalić skatowanego 53-latka, który zmarł przez potężne obrażenia głowy.

Obywatele Ukrainy skazani za śmierć łódzkiego biznesmena. Trwają poszukiwania ich wspólnika

Funkcjonariusze w krótkim czasie ujęli 40-letniego wówczas Mykołę L. oraz jego 38-letnią partnerkę Tamarę B., którzy uczestniczyli w zbrodni. Proces sądowy obywateli Ukrainy wystartował w październiku 2022 roku i ze względu na drastyczny charakter sprawy toczył się za zamkniętymi drzwiami. Śledczy oskarżyli mężczyznę o dokonanie zabójstwa, do czego sam zresztą się przyznał w trakcie prowadzonych czynności. Kobieta usłyszała zarzut pomocnictwa, ponieważ ustalono, że to ona przywiozła sprawców na miejsce napadu. Prawomocne wyroki w tej głośnej sprawie zapadły ostatecznie w maju 2024 roku.

Jak uzasadnił wydający w tej sprawie orzeczenie sędzia Tomasz Krawczyk: „Oskarżony działając wspólnie i w porozumieniu z innym ustalonym mężczyzną, którego sprawę wyłączono do odrębnego postępowania, przewidując możliwość pozbawienia życia, w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie i w związku z rozbojem, zabił pokrzywdzonego w ten sposób, że uderzył go co najmniej ośmiokrotnie specjalnie przygotowanym w tym celu trzonkiem siekiery w głowę i twarz, skrępował mu ręce i nogi i wypełnił jamę ustną kulkami styropianu, a następnie bił pięściami po ciele, w wyniku czego poszkodowany doznał ośmiu ran tłuczonych na twarzy i głowie, licznych krwiaków i złamań kości czaszki, obrażeń kończyn, stłuczenia płuc, w wyniku czego poszkodowany zmarł w szpitalu w Zgierzu i za to wymierza oskarżonemu karę 25 lat pozbawienia wolności”.

Tamara B. za transportowanie zabójców otrzymała karę 4,5 roku więzienia. Skazana zapadła się pod ziemię tuż po uprawomocnieniu się orzeczenia. Łódzcy policjanci ostatecznie wytropili ją w październiku ubiegłego roku w mieszkaniu na Bałutach. Kobieta natychmiast trafiła do celi.

Jarosław D., trzeci z oprawców, zdołał uciec na Wschód. Śledczy nie odpuszczają i wciąż próbują ująć uciekiniera. „Wystąpiliśmy do strony ukraińskiej o jego poszukiwania na terenie tego kraju. Te poszukiwania cały czas są prowadzone” – potwierdził w „Super Expressie” Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Sonda
Czy sprawcy zabójstw powinni od razu trafiać za kraty na dożywocie?